Organizacja Bussiness Software Alliance od blisko dwóch miesięcy prowadziła kampanię telewizyjną, mającą na celu zwrócenie uwagi zarówno szefów firm jak i szeregowych pracowników na wykorzystywanie w pracy nielegalnego oprogramowania. Można powiedzieć, że kampania okazała się sporym sukcesem, bo liczba zgłoszeń, informujących o takim procederze, była bardzo duża. Cała kampania rozpoczęła się jesienią ubiegłego roku od Internetu, by wkrótce potem przenieść się do telewizji. Dzięki tym działaniom zanotowano czterokrotny wzrost zgłoszeń w porównaniu do okresów, gdy takich działań marketingowych nie prowadzono. Okazało się na przykład, że wielu właścicieli firm oraz przedstawicieli kadry managerskiej nie było świadomych o grożących im konsekwencjach za instalowane przez ich pracowników nielegalne oprogramowanie na firmowych komputerach. To pokazuje, jak niska jest znajomość tego tematu w firmach. Tym bardziej konieczne są tego rodzaju kampanie informacyjne w najpopularniejszych środkach przekazu, takich jak właśnie Internet i telewizja.

Jedną z ciekawszych, komputerowych rewolucji, może się okazać Surface, zaprezentowany przez Microsoft na targach CES oraz kilku mniejszych imprezach targowych i pokazach, który pozwala m.in. na błyskawiczne randki internetowe z ludźmi rozsianymi po całym świecie. Choć jak do tej pory, poprzednie wersje tego urządzenia częściej można było spotkać właśnie tam, niż w trakcie normalnego użytkowania. Wszystko oczywiście przez cenę. Na szczęście najnowsza wersja, którą jeszcze pokrywa folia stretch, obklejona przez taśmy pakowe, ma być znacznie tańsza od poprzedniczki, obie wykorzystują podczerwień, by wykryć dotyk, ale w nowej każdy piksel ekranu działa jak mini-kamerka, wszystko oczywiście przy wsparciu bardzo mocnego układu graficznego. W ten sposób można na przykład wykryć przyłożoną kartkę papieru i to, co jest na niej napisane. Urządzenie działa więc jak połączenie ekranu dotykowego, skanera i wyświetlacza. Gdyby tak jeszcze zamontowano oprawy oświetleniowe biurowe otrzymalibyśmy kompletne biurko o nowoczesnej formie. Urządzenie działa na zwykłym komputerze obsługującym Windowsa, oczywiście pomijając tę konieczną silną kartę graficzną. Całość zabezpieczono grubą warstwą substancji zabezpieczającej, o wiele mówiącej nazwie Gorilla Glass.

Najnowsze tablety, zaprezentowane na targach CES, mają mieć zaimplementowaną obsługę Androida w wersji 3.0. System ten został stworzony przede wszystkim właśnie z myślą o tego typu urządzeniach, i choć co prawda jest na razie w fazie beta, ale już pierwsze opublikowane materiały na jego temat zdają się potwierdzać jak bardzo zaawansowany technologicznie jest to system. Postawiono tu przede wszystkim na dynamiczne okna, oraz wtyczki i widgety, obsługujące najczęściej wykorzystywane aplikacje, do obsługi poczty, wyświetlania filmów z Youtube, sprawdzania informacji w osobistym kalendarzu, zarządzania kontaktami, itp. Jest to o tyle innowacyjne i sprytne, że z zastosowaniem widgetów nie jest konieczne nawet uruchamianie osobnej aplikacji, by otrzymać informację o nowej poczcie. Podobne rozwiązania znane są chociażby użytkownikom systemu Windows 7 z uruchomionym paskiem bocznym.

Jeśli ktoś często korzystał z funkcji Windowsa, pozwalającej na uruchamianie automatycznie plików autorun.inf, znajdujących się na pendrive’ach USB, będzie się niestety musiał pożegnać z tą funkcjonalnością. Microsoft uznał, że zbyt często była ona wykorzystywana do ataków na niezabezpieczone komputery, których ochrona była słaba jak torby papierowe rzeszów, dlatego w najnowszej poprawce do systemów Windows uwzględniono między innymi jej wyłączenie. Nie dotyczy ono jedynie użytkowników komputerów z systemami Windows 7, gdzie w ogóle takiej możliwości nie było, ani systemu Windows 2008 R2. Microsoft przewidział jednak opcjonalne usunięcie blokady, oczywiście po zainstalowaniu kolejnej poprawki giganta z Redmond, jak się zwykło mawiać o Microsofcie. Oby tylko nie była to jedna z tych poprawek, które eliminują jeden problem, ale wywołują dziesięć kolejnych.

Jak łatwo można zostać pozbawionym pracy za nierozważne korzystanie z portali społecznościowych, a dokładniej mówiąc, publiczne krytykowanie na nich swojego szefa za np. rezerwy na nagrody jubileuszowe, przekonali się pracownicy jednej z francuskich firm. Sąd Pracy w Bolonii stwierdził, że zwolnienie z pracy trzech z nich za publiczne krytykowane oraz pomawianie i oczernianie ich przełożonego na łamach portalu Facebook odbyło się zgodnie z wszystkimi przepisami prawa. Jeden z nich rzucił na Facebooku hasło, iż zatrudniająca go firma to “Klub nieszczęśników”, co ochoczo skomentowali i potwierdzili inni zatrudnieni. Co prawda wpisów tych nie widzieli wszyscy użytkownicy portalu, ale wystarczył fakt, że przeciekły one do znajomych znajomych, by szefostwo uznało, że dalsza współpraca z tymi pracownikami nie będzie możliwa. Paradoksalnie, gdyby pracowali oni w niemieckiej firmie, za podobny wyczyn nic by im nie groziło, gdyż niemieckie firmy raczej przestrzegają wolności słowa i co najwyżej wysłałyby takich pracowników na odpowiednie szkolenia menedżerskie. Ciekawe, jak to będzie niedługo w Polsce?