Wtyczkę Flash Player zna chyba każdy użytkownik komputera, bez względu na to, czy zajmuje się tworzeniem stron Internetowych, czy jest jedynie biernym użytkownikiem światowej Sieci. Nowa wersja wtyczki Adobe Flash Player, oznaczona numerem 10.2, otrzymała kilka dodatkowych funkcjonalności. Między innymi znalazła się tam funkcja Stage Video, która sprzętowo poprawia jakość wyświetlanych materiałów. Chodzi tu o między innymi o materiały przesyłane strumieniowo w jakości High Definition, nowa wersja wtyczki odciąża jak to tylko możliwe najbardziej procesor naszego komputera. Nowa wtyczka poprawiła także wsparcie wyświetlania filmów na kilku ekranach na raz w trybie fullscreen. Adobe Flash Player 10.2 pobrać mogą użytkownicy wszystkich najpopularniejszych systemów operacyjnych, czyli Windows, MacOS i Linux.

Specyfika systemu Linux, która polega na niemalże dowolnym modyfikowaniu kodu i jego późniejszym rozpowszechnianiu w zmodyfikowanej wersji, o ile udostępnimy źródła, sprawiła, że obecnie mamy do czynienia z liczonymi w dziesiątkach, jeśli nie setkach, wersji tego systemu, nazywanych dystrybucjami. Na szczęście dla przeciętnego użytkownika, zainteresowanego zmianą wysłużonego (i często niezwykle denerwującego) Windowsa na coś innego, liczy się tylko kilkanaście z nich, najpopularniejszych dystrybucji, takich jak Ubuntu, Kubuntu, czy Fedora. Niektóre nadają się dla początkujących, są proste w instalacji i by cieszyć się z nowego systemu nie będzie nam potrzebny serwis laptopów warszawa. Dystrybucje te mają po prostu prawidłowo i w miarę intuicyjnie działać (co i tak bywa trudne w przypadku Linuksa), inne stawiają na profesjonalizm i stabilność. Na początku użytkownik ma do czynienia tylko z samą bazą systemu, a konieczne komponenty doinstalowuje sobie sam. Do takich zaliczają się na przykład Gentoo oraz ArchLinux.

Czasem jest tak, że z połączenia dwóch dużych firm nie wychodzi nic dobrego i mariaż taki jest ze szkodą dla obu, albo przynajmniej dla jednej z firm. Inaczej jest w przypadku połączenia wyszukiwarek Bing i Yahoo!. Wyszukiwarka Bing jest wykorzystywana już do niemal 30 procent poszukiwań informacji w Sieci. Od grudnia jest to więc 6 procentowy wzrost, gdy tymczasem ich największy rywal, czyli Google zanotował w tym samym okresie – niewielki, bo zaledwie 2-procentowy, ale jednak – spadek. W dodatku coraz częściej pojawiają się głosy, że Bing jest skuteczniejszy niż Google jeśli chodzi o wyniki wyszukiwania, co jest niezwykle ważne z punktu widzenia reklamodawców lub osób które oferują swoje usługi jak np. tłumacz z rosyjskiego na polski. Przewaga, jeśli chodzi o skuteczność sięga nawet 20 procent. Jedyne pole, na którym jeszcze bardzo wyraźnie widać przewagę Google to udziały na światowych rynkach, które dla największej wyszukiwarki wynoszą 85 procent, a dla wyszukiwarek konkurencji odpowiednio 6 i 4 procent.

Sieci komputerowe to nie tylko sieci jakie znamy z firm, szkół czy urzędów, ale także nowe projekty, takie jak RoboEarth, która w założeniu ma być siecią stworzoną przez roboty. W jej ramach mają one dzielić się ze sobą oraz z ludźmi swoimi doświadczeniami z wykonywania rożnych zadań oraz prosić o pomoc gdy napotkają nierozwiązywalne problemy. W ten sposób mają szybciej adaptować się do nowych wyzwań i nowej pracy. Specjaliści, pracujący nad tym projektem, twierdzą, że RoboEarth ma być sposobem na ujednolicenie “wiedzy” robotów o otaczającym je świecie. Częścią sieci ma być na przykład baza danych miejsc, w których można je zatrudnić, obiektów, z którymi mają do czynienia czy instrukcji. Jeśli robot trafi na miejsce lub obiekt, którego nie zna, połączy się z bazą i pobierze niezbędne informacje. Będzie to taka swoista Wikipedia, z której korzystać będą roboty, mając równocześnie możliwość jej edycji i rozwijania.

Od dawna w Internecie najwygodniej jest podzielić się z innymi interesującą informacją za pomocą linka do niej, stało się to wyjątkowo użyteczne i często stosowane od czasu, gdy największą popularnością zaczęły się cieszyć portale społecznościowe. Niestety, w ten sposób najłatwiej jest zarazić nasz system złośliwym oprogramowaniem, szczególnie, jeśli nie posiadamy żadnego oprogramowania antywirusowego oraz nie zwracamy uwagi na to, jaki link otwieramy. A większość internautów nauczyła się odruchowo klikać w podsyłane im linki, także te w skróconej formie. Bardzo popularne stały się serwisy takie jak TinyURL czy Tnij.org. Tak skrócone odnośniki można potem wrzucić na serwisy typu Twitter. Niestety, maskują one wszelkie informacje, sugerujące, że mamy do czynienia z potencjalnym zagrożeniem. Do najczęściej atakowanych punktów naszego systemu należą luki oraz pliki autostartu nośników danych, takich jak pendrive’y oraz wykorzystanie koni trojańskich do zdobywania haseł, loginów i innych danych, koniecznych do logowania się w rożnych serwisach.